Mieliśmy mieć przyrodę, ale Pnai była u Padna dyrektora (Budyń mówił 'dyrektora Pana') i z tego względu mieliśmy... zastępstwo. A kto uczył przyrody? Karola (ja) i nie wiem, czy ktoś był z teog zadowolony, ale przynajmniej emmm, nie sterczeliśmy jak oszołomy na korytarzu xD
Polak był oki, uczyliśmy się pisać zaproszzenia iwgl.
Muzyka, oj co tam się działo! Te fałsze, miliśmy być cicho, ale ot tylko marzenia, które się nigdy nie spełnią, chyba, że nauczyciel użyłby mega przekonującego szantażu, lecz wiadomo - tak być nie będzie (Ferdynant Kiepski).
W-F i siatkówka! Piłka nożna się znudziła, od czasu Tlenia gramy w siatę! No i drużyny:
Dzikie laseczki vs Dziekie Reksie w agreście.
Kto wygrał? Tego nie jestem pewna, bo był remis w setach (1-1) i Pan się nagle wtarabanił i grał z Reksiami, a wiadomo - jak on coś trafi to się nie liczy i dlatego nie ma zwycięzcy, remis. I jak jutro tez będzie pogoda sprzyjać idziemy na bojo i gramy dalej w siatkówkę.
Matme jakoś przeżyliśmy, obliczaliśmy swoje średnie i rozmawialiśmy. Połączyliśmy z tyłu 3ławki i siedzieliśmy w siódemkę, bo Nata się wtraciła.
___
Wracając do zaastępstwa, w klasie działy się różne rzeczy: bazgranie po tablicy a następnie zmazywanie, Pałka chciała do odpowiedzi, Sławek rzycał samolotem, klasa była dość szalona, ale udało się i podręczniki został przeczytany, czy ktoś tego chciał czy nie (bo był czytany na głos) i ćwiczenia uzupełnione. A po tej lekcji dostałam nowe pseudo: Pani profesor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz